W dzień dziadka.
Mimowolny stan.
Alkoholowe nawyki
Naziści,dobroć
Ciągoty głupca
Niewybredne fochy
.
tak.....początek końca, umieram powoli już.
Wszystko co iskrą już było,powoli w popiół.....
24 lata.I co z tego?
czas zmian,ostatni oddech przed ostatnim zanurzeniem
jestem w złym miejscu....złym dla siebie samego.
Zatańcz ze mną jeszcze raz...
...ostatni raz.
Życie jest nieśmiertelne
Od tysięcy,setek lat
Zawsze chodzi o to samo
Młodość,a „doświadczenie”
Przy czym doświadczenie to wiele nie znaczący kit
Człowiek odkrywa znaczenie niektórych wsoich kart dopiero po długim czasie.Dzieciństwo młodość, śmierć.Bo chyba śmierć następuje po zmęczeniu sie ....znużeniu „radością”
później jest już tylko równia pochyła w dół....
Mimo że czlowiek powoli rozumie co i jak,jednoczesnie dostrzega to co naprawde ważne...zbyt późno.
Życie jest nieśmiertelne
Od tysięcy,setek lat
Zawsze chodzi o to samo...
...Chce chłonąć każdy oddech twój...
Co z nami będzie....
Tak jak ja nie kochał nikt...
Ważne żeby jednak kochać zycie....sam w to nie wierze...
Myśle że kończy sie pewna Epoka w moim życiu...
Po której będe tylko wspominać „grzechy młodości”
Ciężko to znosze... naprawde...załamuje sie coś we mnie mimo że tak naprawde nic sie nie stało..
Tak nam dobrze mogło być...
Gdy Ciebie zabraknie...
I ziema rozstąpi sie w nicości trwam....
Zatańcz ze mną jeszcze raz
... w salonie wśród ciepłych świec już nigdy nie zbudzisz mnie....
Gdy kiedyś odejdziesz...
Nas już nie będzie... i siebie nie znajdziesz też
Pamiętam..Że z oczu bił ponoć blask
Pamiętam,kolorowe cienie,wino nierówny krok
Kręcenie filmów,musztarde na mankietach,krew na dłoniach,listy
Uśmiechy,iluzje spokoju,wielką scene,pierwszy dotyk,majstersztyk odbić deszczu na przystanku,stygnącą herbate,popalone dłonie,wypadek rowerowy...że czapka mi spadła,że żygałem po pasztecie,Tomka w przedszkolu,pierwszy wdech,skok przez okno,na parterze...,
To ze skasowaliśmy z Adikiem utwór w „Jackola Buzz”..czy jakoś tak,jak dalekobyła brama w przeczycach,usta każdej,Jak strzliłem bramke na 1 do 6 i potem podeptałem rower...niewiem komu....jak oglądałem pornosy z szafy mamy,jak prowadziłęm rower po złapaniu „gumy”,krwawy list i złamane serce,pierwszy zawód i ostatni grzech,jak na shellu jadłem chipsy,łzy matki proszącej żebym nie pił,pas ojca,wybite zęby brata,udawany barszcz zamiast krwi,film w przeczycach,bójke w klasie wtedy kdy Pani K. Wyszła,Kasie K- „wodzową”,szpade w palcu,pierwszy makaron,suchą jajecznice,bojke w przedszkolu,jednonocne romanse,dume z tego że zagrałem 4 akordy „zombie”,chlanie by zapomnieć kim jestem,ucieczke przed większością do piwnicy,jak grałem z ojcem w gry....
prawdopodobnie jeszcze 10000 rzeczy... miliony , setki milionów....Pamiętam.
„niczego nie będzie żal...”