Ksiega gosci
[+] Piszh
[+] Łobadey



Archiwum

2012
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2011
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2010
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2009
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2008
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2007
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2006
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2005
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec



Linki
Nie wzbogaca ?

Martyna

Ad_wrocek_lesley

Wiola i Gosia.

Michał

Magda.

Monika K.

Kasia K.

Bogy

Kasia P..





• godz: 00:21 data: 2012.05.18


"...Uwierz, gdybym tylko miał broń
Byłbyś pierwszy kogo bym odwiedził z nią
A ty myślisz, że nie mogę nic
Zawsze mogę do gardła skoczyć ci..."



so true.



Komentuj(0)
• godz: 23:43 data: 2012.05.3

Kocham Ją niesamowicie , wariuję jak wariat..

- stan na 3 maja w dzień konstytucji uchwalonej 221 lat temu.




Komentuj(0)
• godz: 22:59 data: 2012.05.1

1 jak 1 maja.
święto ludzi pracy.Niech żyją wszyscy na stacjach,w żabkach itp.
wkońcu święto nie?...

2 jak Cześć.Jestem Grzegorz. Nie uprawiałem seksu od pazdziernika 2011 roku.
Tylko dlatego tak długo że nie chcę zdradzać nikogo.Fajnie brzmi? Nie żałuje.
Czasem sobie zwale ot co.To będzie jej pierwszy raz więc nie chciałbym niczego ...na nic naciskać.W tej kwestii  chcę być czysty....Seks zawsze był dla mnie dopełnieniem uczucia,nie odwrotnie.Choć oczywiście miałem drodzy słuchacze okres  w którym ...waliłem się jak domki w Kosowie? może nie aż tak ale...cos w tym jest.Być moze to pozwoliło mi dojrzeć,zdać sobie sprawę z kilku rzeczy
"lubie kiedy kobieta..."


3 jak ... nevermind.







Komentuj(0)
• godz: 10:55 data: 2012.04.30
no.
No.
Nawet nie wiecie jak się ucieszyłem z faktu że jednak strona Eblog.pl na jakiej mam przyjemność prowadzić tenże pamiętnik nadal istnieje.Nie ukrywam że wku6$%^iło mnie to troszkę że mój blog zniknął...ale na całe szczęście już jest.

Z bardzo dokładnych obliczeń wynika że przez miesiąc nic nie pisałem,ale to tylko zasługa tej awarii.Miałem ochotę nawet założyć nowego...ale moze coś z tych moich postanowień zostanie i zmieni się trochę forma pisania,zobaczymy.

U mnie ok,tak w skrócie.Czasami się zdarzy że mam dzień w ktorym myślę że skończe jak Kurt ( to już za rok!)  ale dzięki pewnym zdarzeniom i osobom jeszcze jakoś daje radę.
To że wyjadę to tylko kwestia czasu ,skończenia studiów,bo mam ochotę uzyskać tytuł doktorski...może to takie marzenie tylko ale....Nie mam zamiaru żyć w państwie  w którym opłata za mieszkanie = 3/4 pensji a pensja...szkoda gadać.
Przyglądam się w dalszym ciągu ludziom na przystankach ,dworcach ,autostradach... ciekawi mnie społeczeństwo jako grupa indywidualności ,ale jednak tłum...tyle różnych  ludzi,w autobusie  zamyślona ładna brunetka może własnie wczoraj zdradziła męża,a zasypiający pan to nie pijany menel tylko głowa rodziny pracująca po 14 godzin?

nie wiem.


Komentuj(0)
• godz: 23:28 data: 2012.03.28
jak w garncu
!
żyję.
mam się dobrze...
...chyba.



Wczoraj oglądałem ...chyba po raz kolejny(bo sam nie wiem czy to kiedyś widziałem) "Niemoralną propozycję".
Film zniszczył mnie psychicznie.
Dlaczego?
Bo proza życia zabija miłość, i wiem że stojąc przed takim dylematem człowiek,a przynajmniej przeciętny zjadacz chleba zastanowiłby się 2 razy zanim by odmówił...Wiem że by się zgodziła bo to "naprawiłoby nasze problemy",ale potoczyłoby się tak jak w filmie.
Wredna suka,ja pierdole... jak ona mogła do niego wrócić i zostawić męża...nie mieści mi się to w głowie...kochać to nie znaczy zawsze to samo.W tym względzie chyba nigdy się nie zmienie,albo przynajmniej długo zajmie mi wyzbycie się takiego toku rozumowania bardziej....emocjonalnego? romantycznego?
Nevermind."niebezpiecznie jest wierzyć że coś trwa wiecznie i dlatego boje się...o siebie.Jeśli już...czego oczywiście za żadne skarby Świata nie chciałbym teraz...jeśli już znowu zostanę sam,rzucam wszystko i jadę,choćby na Alaskę.


Ludzię się na mnie obrażają,wsciekają bo jestem "inny"
Czasem mam gdzieś co kto o mnie myśli,że niby się obrazi i pójdzie sobie....Jeśli ktoś ma zamiar mnie krytykować i mówić jaki jestem zły...i jacy ludzie naokoło ...niech spojrzy na siebie.

"...bo Grzesiu ma taki swój świat..."
...uważają że mam swój świat i dobrze że trafiłem na NIĄ...
Niewiem dlaczego.Byćmoże chodzi jednak o to że 2 tak "popierdolone osoby",a przy tym 2 jako para ..dobrze jak są razem i idą....nie wiem gdzie.

Olewam wszystko i wszystkich...brakuje mi tylko wolności,bo czuję w środku że...życie mnie gniecie...to wszystko jakieś takie "wyreżyserowane",poukładane ,wyprasowane,bo tak ma być...
Bo tak wypada... Wiem że człowiek nigdy nie jest do końca wolny,ale strasznie się duszę w tym "szarym trybie życią"
Pracy w Węźle delikatnie mówiąc nie lubie...
800 zł,co to jest w dzisiejszych czasach?
Z Geodetą nie mogę pracować...bo nieznam się na Geodezji...niemam wykształcenia...
żeby móc się wyprowadzić musiałbym zarabiać ok 1700 zł...
mam w porywach 1100 zakładając że Geodeta w miesiącu "zatrudni mnie" na 30g.
Frustracja osiąga zenitu bo nie stać mnie na naprawę gitary,a więc jedynej rzeczy która zawsze,a przynajmniej od czasu "dojrzewania" do teraz mi towarzyszy.Nie mogę nic nagrać bo w domu niemam warunków do nagrań...
i wiele innych...
Frustracja przez duże F.
Dlatego się wku...ok wkurzam...i wyładowuje się weekendami,czasem "za bardzo"...
Tylko ona jest obok...na szczęście.



Komentuj(2)
• godz: 15:23 data: 2012.02.26
podkuj buty.


...
Jest 26 lutego.
Zaraz się skonczy...bo to krótki miesiąc.
2 miesiące roku 2012? koniec SWIATA.
Czuję się szczęsliwy...naprawdę cos w tym jest.
Nic tylko...
patrzec i czekac aż to wszystko znowu pierdolnie.
Może nie, nie wiem.
Czuję się szczęsliwy...naprawdę cos w tym jest.
Nic w sumie takiego się nie wydarzylo w tych 2 miesiącach...
poza przykrymi wypadkami które dodatkowo uszczuplą mój portfel.Chyba się ...tak! zakochalem się! to jest chyba najważniejsze w tym początku roku,jak nigdy wczesniej,niepowtarzalnie,calkowicie inaczej...tak jakbym nigdy nie  kochal...ale z drugiej strony  racjonalnie..
mam nadzieję że to się nie skonczy tak szybko jak się zaczęlo.Jesli tak będzie to wyjeżdżam,byle gdzie.
Mam ochotę wyrazic siebie,ale nie mam warunków by nagrac to wszystko co mam w glowie...praca,dom i ona.
Oczekiwanie na weekend ...
Praca coraz gorzej pokazuje mi że mam cos zrobic z swoim życiem...a ja Nie chcialbym tak poprostu...poprostu przeminąc.
Ps

Przepraszam za brak polskich znaków.
sam siebie?

...jesli to ktos przeczyta to...przepraszam.


Komentuj(2)
• godz: 09:38 data: 2012.01.4

             ...więc przepraszam za to że tak dlugo nie pisalem,oraz za to że w dalszej częsci notki nie zobaczycie niektórych Polskich liter, bo moja klawiatura nie pozwala ich napisac.

Do rzeczy.
Jak co roku mniej więcej o tej porze chcialbym podsumowac rok...
Mial byc lepszy,mial byc początkiem czegos nowego etc...byl niewyobrażalnie ciężki dla mnie.Pocieszam się myslą że ten chyba już musi byc lepszy...chyba.

Wiosna
...początek roku zacząl się od tego że na imprezie sylwestrowej zostalem "zgwalcony" przez dziewczynę z którą sie wtedy spotykalem...pamiętam jak przez mglę,więc nawet nie wiem czy bylem dobry,ale sądząc po moim stanie...raczej nie.No ale...noworoczny seks zaliczony.
Pózniej bylo już tylko pod górkę...
Dalej szukalem pracy,odzywali się z dzialów obslugi klienta...etc,albo stawialem się na rozmowy,albo nie...bo przeciez nie nadaje się zupelnie z moim nastawieniem do takiej pracy.
Na studiach przez biurokrację musialem sie natrudzic i nabiegac po wpisy zeby miec zaliczony semestr.Pamiętam jak nie mialem wtedy juz sil na cokolwiek bo wszystko wydawalo się takie...
Pod koniec wiosny przez "romantyczny zbieg okolicznosci" poznalem ...

Lato
Laura byla malutką blondynką o niebieskich oczach...malutką,glupiutką,żywiolową i calkowicie inną ode mnie...Z perspektywy czasu uwazam ze byla tak jakby "odskocznią",miala wspaniale mlode cialo i byla odwazna...zdradzalem ją pocalunkami  z M. i paroma innymi ... Styczen - lazienka na podlodze?
Sierpien ? - Prysznic.
Lato bylo okresem w którym odzylem.Zarówno zespól,który dostarczal mi natchnienia i motywacji na kolejne dni,jak i Laura uskrzydlaly mnie....i tak jakby bardziej chcialo mi sie życ.Gdyby nie to ze nie mialem pracy,poza paroma godzinami z geodetą,poukladaloby się to calkiem inaczej.

Jesien
"facet musi zarabiac..."
Zostawila mnie dla innego,bo się zakochala...bo nie mogla wytrzymac u boku rockmana...nie chciala czekac na znalezienie pracy,ponadto zachowywalem się w stosunku do niej...jak facet?,szczery do bólu facet.Do czego nie byla przyzwyczajona.
Żalowalelem nie tyle chyba tego ze nie jestem z nią,tylko ze sostalem sam,ze zostawila mnie zanim ja to zrobilem i to w stylu nie pasującym do malej grzecznej blondynki...
Dwa tygodnie pózniej,kiedy juz prawie się podnosilem dzięki zespolowi...Wylali mnie z niego.
Nie muszę pisac jak wtedy się czulem sam,jak źle.
Gdyby nie to ze studia...nie dalbym rady.Pamiętam jak ze lzami w oczach prosilem Boga zeby bylo już lepiej,by dal mi sile.Dal mi ją i z zacisniętymi zębami i pięsciami dalej twardo parlem do przodu,jak zresztą  w calym roku...Wtedy chyba po raz pierwszy w życiu zostalem sam...tyle ludzi wczesniej naokolo,bylem lubiany etc,a wtedy zostala mi tylko A.Obiecalismy sobie nawzajem że damy radę.Gdyby nie to...juz by mnie tu nie bylo.
By na chwilę zapomniec o tym co się dzieje...dla czystego wyprania mysli znowu wyszukalem napisalem do jednej z losowych dziewczyn...

Zima

...ladne rysunki - pomyslalem wtedy.Napisalem "Bardzo mi się podobaja twoje prace,oby tak dalej..." nic specjalnego,ale wiedzialem ze chcę podtrzymac rozmowę,chocby tylko dlatego by sie oderwac od jesieni...
Okazalo się ze jest nawet fajna,niezbyt ladna,ale...mielismy się spotkac,ale wyjechala do pracy do Wiednia.Pomyslalem ze trudno i nasz kontakt na jakis czas się urwal.Pewnego dnia dodala  nowe zdjęcie,ja przyszedlem po paru piwach do domu i musialem je skomentowac...zaczęlismy znowu pisac.Ona z Wiednia,ja z Rudy sl...przez miesiąc...dzien w dzien...Wmiarę uplywu czasu coraz bardziej czekalem aż przyjedzie na swięta,ona tez...jakos tak inaczej niz zawsze bylo..."internetowa znajomosc" ,spieszylem się do domu z pracy by jej napisac dobranoc...jak 15 latek... ale cholernie balem się konfrontacji ze względu na moje doswiadczenia,wrednosc,nieumiejętnosc zakochiwania się...która kontrastowala z jej...czystą kartą pod każdym względem.
Spotkalismy się 16 gródnia.
Chyba jest pierwszą osobą przy której zacząlem naprawdę rozumiec ze wygląd na dluzszą mete nie ma takiego znaczenia..
Ujęla mnie wrazliwoscią,"swojskoscią" i nieudawaniem...
sklada się z polaczonych cech...których szukalem tyle czasu...
Nie wiem ile to przetrwa,bo chyba wraca do Wiednia.
Nie wiem czy się będe potrafil zaangazowac i czy przemiana zachodząca we mnie się dopelni...Chcialbym byc po prostu szczęsliwy.

Odliczanie do nowego roku spędzilem sam...bo pare minut wczesniej ochrona poprosila mnie grzecznie o opuszczenie rynku w Opolu ,poniewaz wnioslem tam szampana w szklanej butelce...pózniej nie umialem juz znalezc znajomych...
Wtedy znowu poczulem się...i coraz bardziej uswiadomilem sobie ze wazna jest tylko 1 osoba z którą spędzi sie życie,reszta moze istniec...nie musi.Ciekaw jestem jak się to potoczy dalej.


Komentuj(2)
• godz: 15:19 data: 2011.11.8






"Baby, there's something going on today
But I say nothing, nothing, nothing
Nothing, nothing, nothing, nothing...
"

Gdzie jest moja iskra?
Rozpoznawalny wszędzie ogień ,dzięki któremu byłem  taki?
Dzisiaj boję się nawet zagadać do bardzo przeciętnej...
Bo chyba właśnie moja samoocena po czarnym wrześniu pikując w dół roztrzaskała się o ziemię.
Przyznaje że pomysł z poziomkami to niewypał...
nie wiem jak mogłem na to wpaść.Może po prostu nie zadziałało w tym czasie,
"nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu",ale nie mogłem się powstrzymać......

Dzisiaj zastanawiałem się nad tym czy nie zostać księdzem...
Stare przepowiednie nabrałyby wtedy sensu,ale podobno mam wzrok gwałciciela więc nie byłbym wiarygodny... Głupi raczej pomysł,bo jednak potrzebuję w życiu kogoś ,tak jak mówiłem ostatnio by powiedział mi czasem "wszystko jest ok i jesteś naprawdę najlepszy ze wszystkich"...racja...Bóg tego nie powie.

Jeśli Bóg ,jakikolwiek on jest jednak by przemówił i powiedział
 "Tak Grzesiu, to jest to co masz robić" ,albo "To jest ta dziewczyna!,specjalnie was spotkałem w tym autobusie"
Czy jednak uwierzylibyśmy mu?,albo z drugiej strony...gdybyśmy uwierzyli a okazałoby się to dla nas nie tym najlepszym, to czy trwalibyśmy w tym dalej?

nie wiem.

Komentuj(0)
• godz: 01:36 data: 2011.10.25

"Trzymam się ściany, niczym pijany
Tłum wkoło tańczy tangiem opętany
Stopy zmęczone depczą koronę
Król balu zwleka, oczy ma szalone
Magda w podzięce, chwyta me ręce
I nie ma sprawy, ślicznie jej w sukience
Po co się spieszysz, po co się spieszysz
Przecież do końca życia mamy na to czas!
"




?


Komentuj(0)
• godz: 19:30 data: 2011.10.6
touch me
Dam radę kurwa!
zaciskam zęby,pięści,krzyczę.
nawet kiedy myśli są tak czarne ...
Dam radę kurwa!.
(bo muszę)

Tak cholernie chciałbym być szczęśliwy bo czytając posty niektórych wiadomych osób jestem taki...zazdrosny i wściekły ze to nie ja.
Z jednej strony życzę jej szczęścia,z drugiej jako wredny skurwiel egoista żeby czuła się tak jak ja.Wszyscy chcą być szczęśliwi,wiem i doskonale sobie zdaję z tego sprawę...

"kiedy byłem małym chłopcem płakałem bo nie miałem butów,przestałem płakać gdy zobaczyłem chłopca bez stóp"






"Ty, Panie tyle czasu masz,
 Mieszkanie w chmurach i błękicie,
 A ja na głowie mnóstwo spraw
 I na to wszystko jedno życie A skoro wszystko lepiej wiesz,
Bo patrzysz na nas z lotu ptaka,
To powiedz czemu tak mi jest,
 Że czasem tylko siąść i płakać?

 Ja się nie skarżę na swój los,
 Potulna jestem jak baranek
 I tylko mam nadzieję, że...
 Że chyba wiesz co robisz Panie

 Ile mam grzechów, któż to wie?
A do liczenia nie mam głowy,
Wszystkie darujesz mi i tak,
Nie jesteś przecież drobiazgowy
 Lecz czemu mnie do raju bram,
Prowadzisz drogą taką krętą?
I czemu wciąż doświadczasz tak,
 Jak gdybyś chciał uczynić świętą?
Nie chcę się skarżyć na swój los,
Nie proszę więcej niż dać możesz
 I ciągle mam nadzieję, że...
 Że chyba wiesz co robisz Boże"



Komentuj(0)